wtorek, 17 marca 2015

KOLEJNE SZKOLENIE ZA MNĄ...

Weekend w stolicy już za mną.
Wrażenia nader pozytywne. Zwłaszcza jeśli chodzi o samo szkolenie.
Marcin Matuszewski przekazywał grupie ponad 100 osobowej swoja wiedzę w temacie podnajmu.
Temat, jak dla mnie, fascynujący.



Marcin jest wieloletnim praktykiem, mającym "owoc na drzewie", czyli niezaprzeczalny, ogromny sukces w działaniu.
W wieku 29 lat został rentierem. 
Znając naszą polską skłonność do wszechobecnego utyskiwania mogę powiedzieć: jeśli ktoś marudzi, że szkolenie nie spełniło jego oczekiwań to proponuję się zastanowić nad własnymi EFEKTAMI. Bo z jakiegoś powodu na to szkolenie pojechaliśmy. Oceniliśmy, że jest coś co Marcin wie lub ma, czego my nie wiemy/nie mamy.

Ja zawsze korzystając ze szkoleń wybieram praktyków. Cóż nam da konsultacja kogoś kto może nawe ma wiedzę, lecz nie ma wyników?
Marcin jest praktykiem, który MA wynik.

Jak pisałam poprzednio, wybrałam podróż pociagiem. Po raz pierwszy od lat.
I NIE ŻAŁUJĘ :)
Pociąg jechał z Wrocławia do Warszawy niecałe 4 godziny, a bilet kosztował ( w przedsprzedaży) 59 zł. Żadną miarą w tej cenie samochodem bym nie zajechała.
A co najważniejsze, byłabym zamęczona.
Wstać musiałam o 3 rano ( żeby zdążyć na pociąg - mam kawałek). A zajęcia były od 10 do 20 i następnego dnia od 8.30 do 17.30. A potem powrót do domu: z Warszawy do Wrocławia plus z Wrocławia do Twardogóry jeszcze 50 km.
To już maraton nie na moje siły.

Hotel Mercury w jakim odbywało się rzeczone szkolenie znajduje się jakieś 300 METRÓW od dworca PKP. Bajka! Kilka minut na nogach i byłam na miejscu!
Pokoje wygodne, łóżka też, jak widać poniżej :)










Wróciłam ze wszech miar zadowolona i pełna planów.
Ach!, gdybyż doba była z gumy...!
Teraz muszę ustalić, obliczyć, zapisać konkretny plan działania. Jest tego dużo. Wątków kilka.
Gdybym miała więcej czasu przed sobą rozłożyłabym ich realizację w czasie, ale ... nie mam...
Nie chcę z niczego rezygnować, a jednocześnie nie wiem na ile zdołam wszystko pogodzić. Czas pokaże.
Pora przelać plany na papier i dokonać kalkulacji...



sobota, 7 marca 2015

Czas pędzi... a ja z nim!

Uczę się jak stawiać serwery, konta FTP, strony :)
Długie godziny spędzam pochylona nad komputerem rozgryzając kolejne techniczne zagadnienia. Bywa, że do trzeciej nad ranem...
W przerwach zaliczam szkolenia, seminaria, eventy - dużo wiedzy, pozytywnych emocji, wspaniałych ludzi.


Tutaj na Seminarium OM SIGNUM z Tomkiem Damianem (po mojej prawej) i Marcinem Oniszczukiem (po mojej lewej), jakie odbyło się we Wrocławiu 31.01.2015 r.



.... i z Marcinem Oniszczukiem na Evencie Rakiety Super7, również we Wrocławiu, dnia 28.02.2015 r.

10Czy mnie to męczy?
Cyborgiem nie jestem, ale temat jest dla mnie naprawde fascynujący.
Konfucjusz powiedział : "Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w swoim życiu".
Zmęczenie fizyczne daje dobry sen, więc sypiam spokojnie. I wstaję radośnie.

Mam już własny serwer, domenę, zakładam teraz kolejnego bloga: już na własnym serwerze.
Potem będzie strona www i Fanpage na FB.
A na koniec wszystko zostanie ze sobą połączone, a wtedy uruchomię Programy Partnerskie w jakich biorę udział.

Kolejny weekend spędzam w stolicy na arcyciakawym szkoleniu z zarządzania nieruchomościami.
Pomknę (mam nadzieję) Pendolino ;)
Ja, stary "samochodowiec", kierowca od 27 lat, 10 do 15 000 km rocznie, zdecydowałam się na podróż pociągiem... Ogromnie jestem ciekawa wrażeń.

Dlaczego tak wybrałam opowiem po powrocie.
Póki co muszę wracać do swoich zadań ;)


wtorek, 24 lutego 2015

Kierunek - RADOŚĆ !

Nie umiem żyć bez pasji!
Nie umiem żyć tylko dla siebie!
Nie umiem żyć bez radości!

Czas pędzi jak szalony. Gdy wystawiałam wczoraj worki z posegregowanymi śmieciami, które nasza gmina (wręcz wzorcowo!) wywozi raz w miesiącu, spotkałam sąsiadkę .
Westchnęła i  stwierdziła nieco melancholijnie:
"Ten czas to tak gna - od worków - do worków.."

Taak..trochę tych worków przez półtora roku - dwa lata wystawiłam.
A zleciało! ho, ho! nie wiadomo kiedy!
Co robiłam? Oj, wiele!
Nie będę wszystkiego opisywała. Nie teraz. Chyba wolę patrzeć do przodu...

Czym zajmuję się w tej chwili?
Nadal i bezustannie - FLAWONOIDAMI
Dodatkowo doszła DIETETYKA KLINICZNA ( wiedza, a nawet doświadczenie już są, uprawnienia formalne w trakcie) i PROSTE SPOSOBY NA ZDROWE ŻYCIE (iluż z nas ma chęć, czas, i ...dość wytrwałości.... na te bardziej skomplikowane..?)
Uczę się PRACY PRZEZ INTERNET ( fascynujący temat).
W najbliższym czasie zamierzam też wrócić do jednej ze swoich wcześniejszych pasji:
NIERUCHOMOŚCI :)
Podjęłam również współpracę ze znakomitą firmą o nazwie SIGNUM, dzięki której ... już nie stoję w kolejkach do lekarza, kiedy pojawi się taka potrzeba.
No i oczywiście rozwijam swoje pasje prywatne, do których należą KOTY (najszlachetniejsze ze stworzeń), ogrody, wnętrza...

Mam też w swoim grafiku niezbywalne miejsce dla ukochanego MĘŻA i cudownych CÓREK z przyległościami :) Ale o Nich pisać nie będę. Chyba, że wyrażą taką wolę :)

Trochę się tego nazbierało.
Myślę sobie, że chyba będę musiała podzielić tematykę na więcej niż jeden blog.

Jeden woli czytać o nieruchomościach, drugi o kotach, a trzeci zechce się dowiedzieć jaką dietę stosować w jego schorzeniu... (ale NIE otwieram internetowej poradni dietetycznej!!).
A może ktoś zainteresuje się jak, mając już swoje lata, można zacząć pracować przez internet?
Nawet jeżeli technicznie jest się hmm... "słabo obeznanym"..?
Bo chyba szczególnie "w pewnym wieku" zaczynamy się zastanawiać jaką niespodziankę zgotuje nam na stare lata  kochany ZUS...O ile dożyjemy. I czy w ogóle warto dożyć..
Chcę Ci powiedzieć, że WARTO!

Jeśli jesteś młoda/y też Ci powiem dlaczego warto i jak możesz uczynić SWOJE ŻYCIE pasją:) !
I chętnie wysłucham co TY masz mi do powiedzenia. Lubię się uczyć. Również od młodych.
Starość nie zawsze jest mądra. Choć zazwyczaj doświadczona.

Wbrew pozorom wszystkie powyższe tematy wiążą się ze sobą ( no,może oprócz kotów, choć i to nie do końca!).
Jak nauczysz się ZARABIAĆ PIENIĄDZE , niezależnie od wieku i swojej sytuacji , zapragniesz
nauczyć się PROSTYCH SPOSOBÓW NA ZDROWE ŻYCIE, prawda?

Dla zwierzolubów KOT może okazać się kolejnym stopniem do poczucia dobrostanu (wiedziałeś np., że właściciele kotów o 40% rzadziej umierają na zawał serca niż osoby nie posiadające tych zwierząt?). Ach, wiem o kotach prawie wszystko!
I będę Ci opowiadać, jeśli ten tamat Cię interesuje!
W zachowaniu zdrowia pomocne mogą się okazać FLAWONOIDYczy DOBRZE DOBRANA DIETA :)
No i, profilaktyczne naturalnie, WIZYTY U LEKARZA. - BEZ KOLEJKI.

A NIERUCHOMOŚCI?
Nieruchomości otaczają nas zewsząd. Mogę Ci doradzić w niejednej kwestii z nimi związanej.
O szczegółach porozmawiamy przy innej okazji :)

Rozważam teraz JAK TECHNICZNIE POROZDZIELAĆ te tematy.
Jutro będą pierwsze próby. Kipię wręcz entuzjazmem :)
Chcę pisać do Ciebie i dla Ciebie. Dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem.
Jeśli tylko, którykolwiek z tematów jest dla Ciebie interesujący.

A więc zapraszam na pokład! Obieramy kierunek - RADOŚĆ!

PS.
Jeszcze nie opanowałam tych wszystkich ozdobników, zdjęć i całej reszty.
Przyjdzie z czasem.
Na razie skupiam się na treści :)



sobota, 8 czerwca 2013

Żylaki, nocne skucze nóg

Witam serdecznie :)

Miałam właśnie pędzić do ogrodu kosić trawę kiedy dostałam kolejne zapytanie dot. ŻYLAKÓW i NOCNYCH SKURCZÓW NÓG.
Pytacie co robić?
Oj, znam temat...Były w moim życiu noce nieprzespane z powodu skurczów. W TV mówią, że "skurcz budzi, za chwilę puszcza, przy kolejnym ruchu wraca".
Prawda to i nieprawda... U mnie było znacznie gorzej.
Jakie tam "po chwili puszcza"! Ból straszliwy, nie możesz dalej leżeć, musisz wstać. Ale jak? Zwlekasz się z trudem (a obok śpi mąż, którego nie chcesz obudzić...), siadasz, wyjesz bezgłośnie z bólu, z największym wysiłkiem wstajesz, musisz się gdzieś oprzeć, bo nie ustoisz z bólu. Powolutku kuśtykasz do łazienki.
Tam przynajmniej możesz pojęczeć z bólu.
Boooli!!! Nic nie pomaga.
Stoisz, chce Ci się siku,ale nie możesz usiąść na sedesie - ból nie pozwala. Wisisz na pralce i jęczysz czekając aż minie. Boże, jak powoli czas wtedy płynie..!
Wreszcie mija.
Nagle nie boli, jakby to był  koszmarny sen .Wracasz do łóżka. Mościsz się, zasypiasz. Mija pół godziny, czasem godzina, półtorej. Zmieniasz pozycję i... zaczyna się powtórka...
Były chwile kiedy zastanawiałam się czy można na skurcz...umrzeć...Tak wrednie bolało.
Czytałam, że są ćwiczenia rozciągające mięśnie łydki: opierasz się rękoma o ścianę, jedna noga do przodu, zgięta w kolanie, druga prosta ( zgięta w stawie skokowym) i pchasz ścianę. Powtarzasz kilkakrotnie. Potem zmieniasz nogę.
Do pewnego stopnia pomaga. Np. PO skurczu, czy w fazie jego przemijania,  pozwala rozluźnić zbolały mięsień. Niestety MNIE nie pomagało na dłuższą metę.
Co możesz zrobić, żeby NIE DOPUŚCIĆ DO SKURCZU?
Przyczyn skurczów może być kilka. Najczęstsze to:
                                                      niedobór magnezu
                                                      niedobór potasu
                                                      niedostateczne nawodnienie organizmu
                                                      niewydolnośc żylna (żylakowatość )
Co masz zrobić: kup dobrze przyswajalny magnez (o magnezie napiszę kolejnego posta), dodatkowo możesz zastosować Aspargin (zawiera jony potasu), polecam też Diohespan max (ten preparat działa) I PIJ WODĘ!!! Woda ma być czysta, gazowana lub nie, min.1,5 l dziennie, OPRÓCZ innych płynów :)
To jest usuwanie skutków. Takie ABC przetrwania.
Ale jeśli masz żylaki możesz je zmniejszyć lub pozbyć się ich sięgając do PRZYCZYN.
- I tu polecam rewelacyjny preparat węgierski, w 100% naturalny, o nazwie FLAVON.
Więcej o Flavonie pod linkiem:
 http://www.flavonmax.com/referral/index.php?sponsor=M-118672&lang=PL
- i oczywiście BĘDZIE  na moim blogu...
Blog założyłam wczoraj :) Jest jeszcze zupełnie surowy, przepraszam...Zero grafiki, gadżetów. Wszystko po kolei. Zaczynam od pomocy..Tak to ze mną jest...
Piszcie jeśli macie pytania czy wątpliwości. :) Pozdrawiam i życzę Wam SPOKOJNYCH NOCY!